mgr-kaczysta blog

Twój nowy blog

Portal internetowy ONET pod wiele mówiący news’em pn. Sylwestrowe negocjacje lekarze – rząd, informuję:

„W wielu szpitalach w Polsce nadal trwały negocjacje z lekarzami nt. czasu pracy po 1 stycznia 2008 r. Tam gdzie rozmowy zakończyły się fiaskiem, wstrzymano przyjęcia pacjentów. W wielu placówkach lekarze przechodzą na tzw. kontrakty.

Minister Kopacz: brakuje pieniędzy
- Gdyby natychmiast zrealizować płacowe żądania lekarzy, to kosztowałoby budżet państwa ponad 6 miliardów złotych – mówiła w TVN24 Ewa Kopacz, minister zdrowia.
 Ewa Kopacz dodała, że wymagałoby to znacznej podwyżki składki zdrowotnej. Według niej, pensje lekarskie w wysokości 8 tys. zł oznaczałyby dwuprocentowy wzrost składki na ubezpieczenie zdrowotne. – Czy to jest w porządku? I pewnie o to należy spytać pacjentów. Czy dziś za to tylko, że będziemy mogli spełnić żądania lekarzy, ot tak, na dzisiaj, na jutro, na najbliższe dni, powinniśmy podjąć tę decyzję, nie wskazując, co tak naprawdę się pacjentom za tę składkę należy – mówiła Kopacz
Minister poprosiła pacjentów, by do zmian wchodzących w życie od 1 stycznia podeszli spokojnie. Chodzi o przepisy ustalające, że czas pracy lekarza wynosi tygodniowo 48 godzin, a w przypadku jego zgody może być wydłużony do 72 godzin.

Na pytanie, czy bierze na siebie odpowiedzialność, że po 1 stycznia (kiedy wchodzą w życie nowe przepisy ograniczające czas pracy lekarzy) pacjenci będą mieli zapewnioną pomoc, odpowiedziała, że „za to bierze odpowiedzialność dyrektor placówki, jak i jej organ założycielski. Minister zdrowia jest zobowiązany do tego, by jak najwięcej wesprzeć dyrektorów.

Dodała, że nie jest w stanie rozmawiać z każdym lekarzem, w każdym szpitalu i na każdym oddziale.
- Dyrektorzy placówek robią to w sposób profesjonalny. Wiem, że to jest ciężka praca i trudny moment dla wielu dyrektorów. Ale w wielu szpitalach lekarze już pracują na kontraktach i będą pracować na kontraktach. Część będzie pewnie pracować na zasadach pracy równoważnej czy zmianowej, ale to wszystko jest na poziomie dyrektora i organu założycielskiego – powiedziała Kopacz.

Podkreśliła, że dla niej, jako minister zdrowia, najważniejsza jest zmiana systemu, by był przyjazny dla pacjentów; a personel, ich obsługujący, by godnie zarabiał.

Minister zdrowia powiedziała też, że „dyrektorzy szpitali mają dodatkowe pieniądze (a to dopiero pierwsza transza) i możliwość bardziej elastycznego ustawiania dyżurów, czyli instrumenty, które sprawią, że nic złego się nie stanie z pierwszym stycznia.

- Nie straszmy naszych polskich pacjentów, bo i tak jest im już ciężko. Trudności będą, ale szaleństwem jest opowiadanie, że cała służba zdrowia stanie i nie będzie gdzie pójść do lekarza – stwierdziła na koniec Kopacz.”


————————-

JA MAM TYLKO JEDNO PYTANIE, TO KTO W KOŃCU NEGOCJUCJE LEKARZE Z DYREKTORAMI SZPITALI (ZOZ-ów), czy z Rządem?
A może Ci dyrektorzy działają w imieniu rządzu, jakieś pełnomocnictwa?

Lekarze pamiętajcie, jak szef daje wam podwyżkę to zasługa Donia, jak odmawia to wiadomo PiS winien!!!

Kto umie czystać ze zrozumieniem tekstu, ten zrozumie, że Pani Minister Zdrowia powiedziało, że Minister nie kontroluje szpitali prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego, a co za tym idzie nie ponosi odpowiedzialności konstytucyjnej za ich stan. I nic jej to nie obchodzi, ona sylewestra w pracy nie spędzi ;)

Chyba już wcześniej zwracałem na to uwagę.

Kolega Turabat w innym miejscu wirtualnej przestrzeni oświadczył:

 

„Ehh.. powiem Ci szczerze, Magistrze,

że w pierwszym odruchu na wieść o możliwych wcześniejszych wyborach, byłem zdecydowanym krytykiem decyzji PO.

Uważałem, że należy dać im jeszcze porządzić, bo nic lepiej nie zmarginalizowałoby by PiS-u jak dalsze rządzenie.

Ale potem zwyciężył rozsadek. Lepiej się zatrzymać w połowie drogi i zacząć naprawiać, niźli później, odbijać się od dna.

Ale jak czytam o twoich zarzutach do PO o sytuację w służbie zdrowia, to tak mi wtedy szkoda, że nie jesteście jeszcze u władzy. Ciekawe czym byście teraz rozpędzali pielęgniarki i lekarzy?

Spokojnie panie magistrze, PO i w służbie zdrowia rozwiąże sytuację, ale nie w 5 minut, a że przy okazji wskarze winnych tej sytuacji? Co w tym złego? Przecież to zgodnie z Waszym systemem wartości – prawo i sprawiedliwość – winny powinien byc wskazany i ukarany!

 

Mgr. K. grzecznie zaoponował:

 

„No proszę, więc jednak wariant walki z reżimem w zupełność rozwiąże sprawę…
Świetna wymówka – my przyszliśmy tu tylko „ustalać winnych”, wzorując się na „waszym systemie wartości”. Poza tym pomyślimy co się da jeszcze zrobić
Jest jeden problem system publicznej służby zdrowia jest tak skonstruowany od 1999 roku, że zgodnie z prawem tylko dyrektorów szpitali można uznać „za winnych” łamania przepisów prawa pracy, uchwalonego także przez PO ;)”

 

Kolega Turabat zdecydował się jednak wskazać winnego:

 

„Winny jest ten, który odpowiada za służbę zdrowia, który wie jakie zmiany maja nastapić w jego resorcie w 2008 roku i który nic nie czyni, aby się do takich zmian przygotować

 

Chwilę później różnicę zdań rozsądził portal onet.pl, publikując newsa m.in. o tym, czy Pani Kopacz miłościwie panująca Minister Zdrowia czuje się odpowiedzialna za to, „co się dzieje” … Odpowiedź brzmiała: Nie.

To co inne standardy obowiązywały za czasów jej poprzedników?

Ale o tym, za chwilkę ;)

Na nowej stronie PO prawie się popłakałem, kiedy przeczytałem wpisy w części „WASZYM ZDANIEM”, okazuje się, że jednego dnia kilku młodych ludzi wyraziło wolę przystąpienia do Partii, odkupicielki ojczyzny. Do tej pory jestem tak wzruszony, że muszę, aż to uwiecznić:

13-10-2007

Radosław K. 26 lat. Poznań:
Szanowni Państwo, od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem wstąpienia do PO, po dzisiejszej debacie jestem absolutnie zdecydowany. To właśnie z Wami chcę tworzyć nową Polskę. Macie mój mandat. Tym samym chciałbym wstąpić do PO. Z poważaniem, RK

 

13-10-2007

Karolina G. 20 lat. Żyrardów:
Chcę dołączyć do PO, jest to partia reprezentująca interesy zwykłych ludzi, moje interesy. Chcę państwa silnego, w pełni demokratycznego. Państwa, które broni wolności człowieka i dba o przyszłość obywateli. Platforma Obywatelska to jedyny realny ratunek dla Polski. A ja chcę ratować Polskę. Bo ją kocham. Z poważaniem, Karolina

 

13-10-2007

Aleksandra Ch. 18 lat. Jarosław:
To będą pierwsze wybory w których mogę brać czynny udział. Będę głosowała na PO bo wierze ,że za kilka lat nie będę musiała wyjeżdżać za granice za chlebem. Wierze że uda Wam się stworzyć kraj w którym będę mogła żyć i rozwijać swoje pasje. Popieram was całym sercem!!!

 

13-10-2007

Marcin K. 19 lat. Wrocław:
Jestem świeżo upieczonym studentem dziennej farmacji na wrocławskiej Akademii Medycznej. Obowiązkiem każdego obywatela jest oddać swój głos w wyborach, ja chce zrobić coś więcej. Chciałbym wstąpić do Waszej partii i już od najmłodszych lat zapoznawać się z polskim życiem politycznym, by może, kiedyś w przyszłości mieć na nie jakiś wpływ. Pozdrawiam Marcin

 

13-10-2007

Ireneusz M. 23 lata. Warszawa:
Pragnę wstąpić do PO gdyż jest to jedyna alternatywa dla przyszłości Polski, popieram program tej partii, utożsamiam się z czołowymi politykami partii ( szczególnie z Donaldem Tuskiem i Bronisławem Komorowskim). Mam dość kłamstw, nieudolności obecnej ekipy rządzącej z PISu oraz poprzedniej lewicowej. Chcę swoim skromną osobą w jakiś sposób wesprzeć działania Platformy w dążeniu do władzy i budowy lepszej Polski. Chcę wyrwać Ojczyznę z rąk zakompleksionych braciszków, niekompetentnych ministrów.

————————

Potem …. zaległa cisza, ale to piękne prawda :))

Dziś w czasach budowy prawdziwej przyjaźni polsko – rosyjskiej, gdy nawet Marszałek Niesiołowski oświadcza, że rząd PO nie będzie kontynuował błędnej „polityki historycznej” PiS … warto przypomnieć, co wpędziło nas w tę błędną ścieżkę w stosunkach dyplomatycznych …

Oto jeden z manifestów politycznych, pochodzących z połowy 2005 roku, które doprowadziły zapewne do wprowadzenia embarga na polskie mięsko:

„Maj 1945 roku był miesiącem wolności i pokoju dla narodów Europy Zachodniej. W Polsce, kraju, który pierwszy stawił Hitlerowi zbrojny opór, zakończenie wojny z III Rzeszą nie przyniosło obywatelom swobody ani radości. Stalin uzyskał wolną rękę w kwestii kształtowania sytuacji w naszej okupowanej Ojczyźnie. Tysiące najbardziej zasłużonych podczas wojny Polek i Polaków cierpiało i zginęło w komunistycznych katowniach. Prawdziwe zwycięstwo wywalczono dopiero w 1989 roku. Dlatego też uważamy, iż rocznica zakończenia Drugiej wojny światowej powinna być obchodzona przez polskie władze w miejscach upamiętniających walkę Polaków o niepodległość, takich jak Warszawa czy Westerplatte. Z tych powodów sprzeciwiamy się wyjazdowi Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego na obchody zwycięstwa stalinizmu nad hitleryzmem, zaplanowane w Moskwie na dzień 9 maja bieżącego roku.”

Skąd to? Już cytuję źródło – Uchwała Konwentu Krajowego Stowarzyszenia Młodzi Demokraci z dnia 30 kwietnia 2005 r. w sprawie rocznicy zakończenia II Wojny Światowej. 

Wiadomo młodzieżówka, to zawsze gorące głowy, nawet w PO … minie im. Chłopcy zdejmować to w tej chwili, bo jeszcze w Rosji się obrażą i co wtedy. I do tego, aby Prezydenta Putina w pośredni sposób nazywać stalinowcem. Afeee … :)


 

Młodzieżówka PO w postaci Stowarzyszenia Młodzi Demokraci z nadzieją wita zbliżający się rok. Nie omieszkała także ustalić co było najważniejszym wydarzeniem mijającego roku. Nominowane były 3 zdarzenia na scenie politycznej:

1. Powstanie koalizji rządowej PO – PSL;

2. SO i LPR poza parlamentem;

2. Upadek rządu J. Kaczyńskiego.

Jedno z wydarzeń młodzieżówka PO zgodnie uznała za poznawione znaczenia. Które? Rzecz jasna pierwsze.

Wyniki według stanu na dzień 31.12.2007 r. – przedstawiały się następująco.

1. – 0%;

2. – 33,3 %;

3. – 66,7 %.

No proszę, to się nazywa konstruktywny elektorat. Tylko pozazdrościć ;)

Młodzieżówka PO w postaci Stowarzyszenia Młodzi Demokraci, jak wynika z jej strony, żywo zainteresowała się badaniem opinii publicznej. Wyniki nie pozostawiają żadnych wątpliwości – w sporze z Prezydentem racja leży po stronie Ministra Radka Sikorskiego.

Dla niedowiarków, News brzmi:

„Młodzi Demokraci oraz odwiedzający stronę krajową S”MD” jednoznacznie przyznali rację szefowi MSZ w sporze Radosław Sikorski – Lech Kaczyński.
Ministrowi Sikorskiemu swojego poparcia udzieliło prawie 61% wszystkich głosujących. Rację obu stron podzieliło blisko 26% a rację Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu przyznało 13,5%”.

Chłopaki macie rację, liczby nigdy nie kłamią ;)

Na stronie internetowej Dziennika w dniu 29.12.2007 r. pojawił się artykuł pn. „Za trzy miesiące służba zdrowia skona”, który stanowi dobre podsumowanie do poniższej wpisu nr 55 – „POrozmawiajmy o służbie zdrowia”.

 Zmiana władzy pod hasłem przywrócenia normalności – nigdy nie powoduje, że obiektywne wady systemowe istniejące od 1999 roku przestają istnieć.
Czy specjaliści PO od lat mający kontakt z polityką i służbą zdrowia nie potrafili naprawdę określić istoty problemu?
 
Czy uniemożliwiała to walka o władzę … ze złym PiS, który był tak zły, że oddał władzę i odpowiedzialność za rozwiązanie tego problemu?
Gdzie kończy się granica infantylizmu?

co dalej – prywatyzacja, ale jaka i w jaki sposób ją przeprowadzić? 


Tekst z Dziennika był zaś następujący:

„Za trzy miesiące grozi nam krach systemu opieki zdrowotnej w Polsce – alarmuje DZIENNIK. Dług szpitali sięgnie jednej czwartej budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia. Zabraknie nie tylko na leki, ale również na prąd, ogrzewanie i naprawę sprzętu medycznego. Zostało mało czasu. Rząd i minister zdrowia muszą się zdecydować: albo prywatyzacja szpitali, albo podniesienie składki zdrowotnej.

„Raju w służbie zdrowia nie będzie” – zadeklarował wczoraj premier Tusk. Lekarze określają sytuację bardziej dosadnie: to postępująca gangrena. Za mniej więcej trzy miesiące skromne rezerwy szpitali się wyczerpią, a wtedy nastąpi zapaść.

Nie będzie to zapewne spektakularna katastrofa: pewnego dnia zabraknie antybiotyku do kroplówki dla pacjenta z sepsą, gdzie indziej dostawca odmówi dostawy niezapłaconego sprzętu ratującego życie, potem pacjenci przestaną być przyjmowani, bo szpitale nie będą w stanie ich leczyć. A dług sięgnie 1/4 całego budżetu NFZ. Czarna wizja? Tak, ale coraz bliższa rzeczywistości. W obecnej sytuacji pieniędzy wystarczy najwyżej do końca marca.

Rząd obciąża winą poprzedników, twierdząc, że PiS nie przygotowało rozwiązań w związku z dyrektywą UE o 48-godzinnym czasie pracy lekarzy. „To tykająca bomba podłożona pod rząd PO” – skarżyła się minister zdrowia Ewa Kopacz.

Premier Tusk zapowiedział wczoraj, że chce złamać monopol NFZ. „Chcemy dopuścić na rynek prywatne ubezpieczalnie” – mówił. I podkreślał, że w imponującym tempie postępuje prywatyzacja podstawowej opieki zdrowotnej, a to zdejmuje ciężar z barków polityków. Czy na pewno?

Konstytucja RP nakazuje władzom publicznym zapewnienie obywatelom równego dostępu do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Jeśli ma być tak, że to pacjent znajduje się w centrum uwagi rządu, jak zadeklarował wczoraj premier Tusk, to ten konstytucyjny przepis musi być traktowany jako żelazna zasada postępowania.

„Państwo nie jest pracodawcą dla lekarzy, ale to nie zwalnia go z odpowiedzialności za sytuację w szpitalach” – mówi prof. Mirosław Nesterowicz, cywilista, specjalista prawa medycznego. „Politycy złożyli lekarzom obietnice godziwych zarobków, a teraz zwalają całą odpowiedzialność na szpitale” – dodaje. Bezpieczeństwo zdrowotne obywateli ma się znaleźć w rękach dyrektorów. Ci walczą o pieniądze. Muszą sfinansować obsadę dyżurów, ale czekają ich także ostre negocjacje podwyżek dla lekarzy. Bez pomocy rządu nie dadzą rady.

Do tej pory aż w połowie województw dyrektorzy nie porozumieli się jeszcze z NFZ. Negocjacje są najtrudniejsze w tych placówkach, do których w przyszłym roku trafią najmniejsze pieniądze. „Wierzę w odpowiedzialność lekarzy i w determinację dyrektorów” – mówiła podczas czwartkowego brifingu minister Kopacz.

Dyrektorzy są zdeterminowani, ale twierdzą, że nie otrzymali żadnych dodatkowych pieniędzy. System działa siłą rozpędu, ale przez pierwsze trzy miesiące 2008 roku możliwości opłacania dyżurów i negocjowania podwyżek wyczerpią się. Dlaczego? Zwiększenie wyceny za usługi medyczne o ok. 10 proc. spowodowało, że NFZ płaci co prawda więcej, ale często za mniejszą liczbę usług – więc bilans wychodzi na zero. Proszący nas o anonimowość urzędnik NFZ przyznaje, że podwyżki są iluzoryczne. „W systemie jest tyle samo pieniędzy, ile było dotychczas. Nic nie przybyło” – informuje.

Paweł Chęciński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie, w rozmowie z DZIENNIKIEM nie kryje zdenerwowania. „Jest dramatycznie źle” – mówi. Obsługująca 150 tys. dzieci placówka nie podpisała jeszcze umowy z NFZ. Fundusz podniósł im stawki za świadczenia, ale nie zwiększył wartości samego kontraktu. „A to oznacza, że będziemy przeprowadzać mniej zabiegów” – wyjaśnia Chęciński.

W szpitalu klinicznym im. Orłowskiego w Warszawie nie zmniejszono liczby kontraktowanych świadczeń. Ale to niczego nie rozwiązuje. „Przedtem płacono 11 zł za punkt rozliczeniowy” – mówi DZIENNIKOWI dyrektor Jan Czeczot. Teraz to jest średnio 12 zł. Więc podwyżka jest 10-procentowa. Na co ma wystarczyć? Po ostatnim proteście dyrekcja dała podwyżki tylko najmniej zarabiającym. Teraz musi to nadrobić – w przeciwnym razie szpital czeka kolejny ostry protest. Efekt? „W marcu może się to skończyć niepłaceniem dostawcom za faktury” – mówi dyrektor Czeczot. A to oznacza nakręcanie kolejnej spirali zadłużenia i niewydolność całego systemu.

Rząd musi przestać udawać, że problem go nie dotyczy. Konieczne jest podjęcie strategicznej decyzji: albo wzmocnienie publicznej służby zdrowia, np.

(I)                  przez podniesienie składki i doprowadzenie do tego, że będziemy na nią przeznaczać 6 proc. PKB, tak choćby jak Czesi i Węgrzy,

(II)              albo całkowita deregulacja i prywatyzacja.

 Plusy i minusy podniesienia składki na ubezpieczenie społeczne [zdrowotne – uw. wł.]

PLUSY

§        wpływ środków do budżetu NFZ pozwalający na podwyżki dla personelu medycznego i poprawienie jakości opieki zdrowotnej,

§         zwiększenie liczby świadczeń medycznych finansowanych przez NFZ,

§          skrócenie kolejek pacjentów oczekujących na operacje,

§         wyrównanie nakładów na ochronę zdrowia do poziomu 6 procent PKB, czyli takiego, który obowiązuje m.in. w Czechach i na Węgrzech.

MINUSY

§         podniesienie obciążeń dla pracowników i pracodawców,

§          zwiększenie kosztów pracy,

§          groźba zmarnotrawienia dodatkowych środków przez niewydolny system. 

Plusy i minusy prywatyzacji szpitali

PLUSY

§         Prywatne placówki konkurują ze sobą, więc bardziej dbają o pacjenta: zapewniają wysoki komfort i jakość leczenia. Dla chorego oznacza to przede wszystkim szybki dostęp do specjalistów oraz badań – i to bez skierowania, brak długich kolejek,

§         Efektywniej gospodarują środkami, kalkulacja kosztów chroni je przed popadaniem w długi.

 

MINUSY

§         Rząd nie zaproponował do tej pory spójnego planu prywatyzacji.

§         Placówki prywatne nie mają kapitału na zakup wysoko specjalistycznej aparatury ratującej życie. Bardziej opłacalne są operacje i zabiegi o niewielkim stopniu trudności i wymagań sprzętowych.

§         Jeżeli zgodzą się podpisać kontrakt z NFZ, to jedynie na takie usługi, których wycena zagwarantuje szpitalowi zysk, np. na chirurgię jednego dnia. Prostą konsekwencją będzie wprowadzenie współpłacenia przez chorych za niektóre usługi.

§         Na tej samej zasadzie będzie prowadzona polityka kadr i płac. Dbając o kondycję finansową placówek, dyrektorzy będą redukować zatrudnienie i obniżać płace personelu medycznego.

§          Żądając prywatyzacji szpitali, związkowcy planują uwłaszczenie się na państwowym majątku.

Rozmowa z dr Andrzejem Włodarczykiem, wiceministrem zdrowia, prezesem Mazowieckiej Izby Lekarskiej
[PAN MINISTER POGUBIŁ SIĘ PO WYBORACH, KIEDY Z PRZYZWYCZAJENIE KOPAŁ "BEZDUSZNY SYSTEM". TERAZ ZAŚ ZASTANAWIA SIĘ JAK SYSTEM UZDROWIĆ, NIE TRACĄC NADZIEI, ŻE PIENIĄDZE UKRYŁY ZŁE TROLE Z NFZ I DYREKTORZY SPITALI ;)]

Katarzyna Bartman: 10 grudnia napisał pan odezwę do lekarzy, aby nie podpisywali zgody na dodatkowe dyżury i nie zgadzali się na przechodzenie z umów o pracę na kontrakty. Dalej podtrzymuje pan swój apel?


Andrzej Włodarczyk: Kiedy to podpisywałem, byłem jeszcze prezesem Izby Lekarskiej. Nominacja na podsekretarza stanu przyszła dwa dni później.

I 12 grudnia miał pan już inne zdanie?


Nie. Apel podpisałem, bo taka jest procedura. Zdania nie zmieniłem. W dalszym ciągu uważam, że lekarze zarabiają marnie i należą się im większe pieniądze, ale jestem wrogiem urawniłowki. Lekarz lekarzowi nie jest równy.

Zgoda, ale tym apelem przyparł pan dyrektorów szpitali do muru. Namawiał lekarzy, aby się buntowali.


Są różne techniki negocjacyjne.

Na przykład szantaż?


Tak, szantaż, chociaż nie lubię tego słowa, bo jest pejoratywne. Dyrektorzy pokazują lekarzom puste kieszenie, a one puste wcale nie są!

Nie czuje się pan niezręcznie w podwójnej roli: ministra i prezesa izby?


Czuję się niezręcznie jako urzędnik, bo moje poglądy po przejściu do ministerstwa nie uległy wcale gwałtownej zmianie. Może teraz mam większą wiedzę na temat systemu i jego możliwości niż moi koledzy lekarze.

TAK SOBIE MYŚLĘ:
A MOŻE PORA PRZESTAĆ INFANTYLNIE ZWALAĆ WSZYSTKO NA INNYCH I PRZYJĄĆ DO WIADOMOŚCI, ŻE „WŁADZA” TO NIE TYLKO PRAWO LATANIA SAMOLOTEM RZĄDOWYM DO GDAŃSKA ORAZ PERSPEKTYWA NA WYBÓR W NIEDALEKICH WYBORACH PREZYDENCKICH …

KAŻDA ZAŚ DECYZJA WYMAGA ZROZUMIENIA PROBLEMU I OPRACOWANIA PLANU DZIAŁANIA, SAMO HASŁO PRYWATYZACJA NIE STWORZY DRUGIEJ IRLANDII PANIE PREMIERZE MACTUSK….  PIŁKA PO PANA STRONIE.



Wpis nr 54 stał się punktem wyjściowym dla ożywionej i wielowątkowej dyskusji o niezwykle ważnym problemie społecznym, jaki stanowi system publicznej służby zdrowia.
Za udział i zaangażowanie pragnę przede wszystkim podziękować mojemu interlokutorowi w osobie Pana gościa-Marcina.  Aby odpowiednio to zaangażowanie uhonorować poniżej tę dyskusję (wraz z kilkoma uwagami, które mam nadzieję, zaspokoją naukowe zapędy mojego drogiego Gościa) przytaczam poniżej:

 
—- Głos 1 (po wpisie nr 54) PAN Marcin w dniu 3.12.2007 r. (poniedziałek  – ok. 2:30) odniósł się do wpisu pn. „Wkraczamy w trzeci etap … liberalizmu ;)”, w długim oświadczeniu (pozwoliłem sobie podzielić na wątki – m.k.), stwierdzając w nim co następuje: 
 

Witam,
całkowicie zgadzam się z tezą, że w Polsce w bardzo wielu dziedzinach trwa jeszcze głęboki socjalizm.  

*[wątek 1: potrzeba likwidacji pieczątek, tzn. ułatwienia dla przedsiębiorczości]
 

Ot np. firma z Finlandii wysyłająca komory laminarne do Polski musiała sprawić sobie pieczątki, bo nasze przepisy celne ich wymagają. Finowie mogą eksportować do całej UE, do Polski też – ALE Z PIECZĄTKĄ….To samo spotyka eksporterów z USA, którzy o takich dziwactwach nie słyszeli w obrocie gospodarczym- tam obowiązuje podpis, który traktowany jest bardzo serio. 
 

**[wątek 2: służba zdrowia]
 

Pokażcie mi choć jedną angielską receptę z pieczątką lekarza …. U nas jak się słabo odciśnie na recepcie już ci ją odrzucą w aptece – bo NFZ itd. …. A propos socjalizmu – zgodnie ze starą komunistyczną zasadą wpisano do statutu byłych kas chorych maksymę „od każdego według jego możliwości, każdemu według jego potrzeb”
Jak to się przekłada na ochronę zdrowia każdy widzi, kto np. nosi okulary – pokażcie mi człowieka który jest ubezpieczony i dostał okulary ze szkłami za darmo – w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. NFZ działa jak za najlepszej komuny – ich zadaniem jest skąpienie pieniędzy na wszystko. Zapytajcie kogokolwiek chorego na nietypową (czytaj rzadką) chorobę, ile czasu czekał na zatwierdzenie sfinansowania kosztownej terapii o ile w ogóle się doczekał. Co chwilę TV pokazuje kolejne ofiary oszczędności. Dlaczego ? Ano dlatego, że NFZ jest pewien swojej kasy – ściąga od wszystkich ,a wydaje po uważaniu. Czy ktoś słyszał, żeby NFZ skończył rok z deficytem ? Nie. Zadłużają się szpitale, które ciągle przyjmują chorych (choć w świetle przyznanych funduszy, już dawno wyczerpały limity), a urzędnicy NFZ dostają kolosalne premie za „oszczędności”.  

***[wątek 3: wyjaśnienie co to jest „trzeci etap liberalizmu”] 
 
Z wielkim respektem patrzę wstecz na odwagę i kompetencję rządu Jerzego Buzka, który wprowadził 4 wielkie reformy kraju -To szanowny mgr-kaczysto właśnie był drugi etap reformy, po pierwszym – Balcerowicza. 
 

* [wtrącenie 1:  Hasło za dużo pieczątek (co do zasady szczytne – także dla oszołoma mgr-kaczysty) stanowi łącznik, który przenosi nas w zaklęty świat problemów służby zdrowia… Następnie podają główne zarzuty z pominięciem:

1/ Braku tzw. koszyka gwarantowanych świadczeń – błędu systemowego istniejącego od samego początku reformy, ergo popełnionego już przez rząd Jerzego Buzka,

lecz przy wyeksponowaniu:
2/ Zła NFZ (wcześniej Kas Chorych – o czym w dalszej części dyskusji), który „za mało płaci szpitalom” skazując je na deficyt .
Uprzejmie informuję, że łopatologicznie ujmując jednym z założeń reformy służby zdrowia, było w istocie „przerzucenie problemu rosnących kosztów Służby zdrowia ze Skarbu Państwa – Państwa na odrębne od niego osoby prawne” – Kasy Chorych oraz Zakładu Opieki Zdrowotne – o rozbieżnych interesach”. Ten system zderzaków – ograniczenia odpowiedzialności Państwa „zawiódł” z powodu błędu wskazanego w pkt. 1, a kolejne wyładowania oglądamy od blisko dekady.] 
 

Gdyby nie SLD, już dawno mielibyśmy niepubliczne kasy chorych
(ich utworzenie przewidywała ówczesna ustawa, wprowadzając kilkuletnie embargo na tworzenie nowych kas). W momencie zaś, gdy właśnie można było zacząć tworzyć prywatne kasy chorych – przyszedł minister Łapiński i stworzył gigantyczny worek pod nazwą NFZ, z którego pewnie miał wizję dawania ojcowską ręką worków z pieniędzmi dyrektorom szpitali i ZOZów.  

** [wtrącenie 2: Jednym słowem reforma była super, tylko inni popsuli.  Stwierdzam istotnie jeszcze bardziej popsuli, lecz to nie powód, aby zapominać o wcześniejszych błędach systemowych, które też „słono kosztowały” i kosztują po dziś dzień.]
 

**** [wątek 4: reforma emerytalna – subtelna zmiana tematu]:

Dzięki rządowi Buzka mamy system emerytalny, który jeszcze funkcjonuje i przynajmniej wiadomo ile komu państwo jest i będzie winne w przyszłości.
 Ja bym bardzo życzył Polsce i premierowi Tuskowi, żeby udało mu się choć kilka spraw postawić z głowy na nogi.

Bo ostatnie 6 lat – rządy Millera i Kaczyńskiego np. nie rozwiązały wcale problemu finasowania ochrony zdrowia.

***** [wątek 5: podsumowanie – służbę zdrowia zniszczyło SLD i PiS, i życzenia dla Premiera MacTusk, aby przywrócił prawidłowy kierunek, potem padają zarzuty – świadczące, że najgorszy jest Kaczyński] 
 

Zwróćcie uwagę, że p. Kaczyński mając do czynienia z kryzysem w służbie zdrowia nie dał nawet publicznie odpowiedzi na bardzo proste pytanie:
„1. Czy system ochrony zdrowia jest dobry i tylko brakuje pieniędzy ? – a wtedy rozwiązaniem problemu jest poszukanie pieniędzy (w budżecie, albo w kieszeniach podatników)…..”
„2.Czy też system ochrony zdrowia jest wadliwy i trzeba to zmienić ….- a jeżeli zmienić – to jak ?”

KONIA Z RZĘDEM TEMU KTO MI POWIE JAKIE SĄ POGLĄDY PISU W TEJ SPRAWIE ! 
 

****** [wątek 6: musimy zostać rajem podatkowym, po prostu zmniejszmy podatki]

Jedyne co zapamiętałem z ust byłego premiera to zapowiedź podniesienia podatków dla najlepiej zarabiających, żeby sfinansować podwyżki w służbie zdrowia. To rzeczywiście są androny. Bo gdyby p. Kaczyński choć trochę znał się na budżecie, toby wiedział, że wpływ z podatków osobistych z ostatniej grupy podatkowej to jakiś promil dochodów państwa i nawet jak się go zwięszy dwukrotnie to będą dwa promile…. A poza tym ludzie ciężko zamożni nie płacą podatków w Polsce. Płacą je najzupełniej legalnie w miejscu stałego zamieszkania jak p.Kulczyk -w Austri , czy gdziekolwiek indziej np. na Słowacji, czy w Czechach, o innych rajach podatkowych nie wspominając. Tak przy okazji, jak ktoś ma naprawdę grubą kasę, to jedzie sobie do Szwajcarii i negocjuje „indywidualną” stawkę podatkową z konkretnym kantonem (nawet nie z Konfederacją Szwajcarską) – zapytajcie byłego posła Samoobrony p. Misztala, – gdzie płaci podatki? Nie wiedzieć takich rzeczy będąc premierem i rzucać Janosikowe pomysły – „Zabrać bogatym, żeby dać biednym” to są naprawdę androny i kompromitacja.

******** (wątek 7:  nie chwalę MacTuska, ale liberalizm to jedyne rozwiązanie, po prostu nie można myśleć inaczej niż on)

Daleki jestem od chwalenia p. Tuska, bo na razie nie ma za co.
Powstrzymałbym się jednak od czepiania idei liberalizmu, która jest najbliższa sercu każdego Polaka. Mówię to z przekąsem, ale niech mi ktoś powie dlaczego rodacy tak niechętnie łączą się by coś zrobić w interesie wspólnym ? Najlepszy przykład- mamy najniższy procent w Europie ludzi należących do jakiejkolwiek organizacji. Można mówić, że to nieufność po czasach komuny itp. Ja myślę jednak, że Polacy najpierw zajmują się swoją rodziną, bliskimi, własnymi interesami a na resztę nie mają już czasu czy chęci. 

*** [wtrącenie 3: No cóż, ja (jako długoletni wolontariusz) uznaję to za autentyczny problem społeczny. Brak aktywności społecznej, niezbędny dla stworzenia podstaw społeczeństwa obywatelskiego, w którym „zapomina się o politykach centralnych i ich fanaberiach”. U nas tzw. działalność społeczna nazbyt często okazuje się „trampoliną do polityki”, np. Pani Minister Pitera  Uznawać to za przejaw „liberalizmu społeczeństwa”, to poważne nieporozumienie. Od kiedy bierność, to pozytywny symptom?”]

 
 Cenią sobie swoje indywidualne wybory i niechętnie rezygnują ze swojej liberalnie pojętej wolności na rzecz ogółu. Im mniej władza ładuje się w ich życie tym są szczęśliwsi. Zwróćcie uwagę na podejście ludzi do ujawniania własnego imienia i nazwiska. Każdy, ale to dosłownie każdy ma przed tym opory, jak Biblię, cytując „Ustawę o ochronie danych osobowych”. Nawet ja, czy p. mgr-kaczysta pozostajemy anonimowi zabierając głos publicznie. Cenimy sobie prywatność. Jest to prosta realizacja naczelnej zasady liberalizmu- maksimum wolności dla jednostki, minimum wpieprzania się państwa , tam gdzie wszystko idzie dobrze. Państwo ma dbać o dobro wspólne i interweniować, gdy byt obywatela jest zagrożony (np. bezrobociem, nędzą, kalectwem, nieprzystosowaniem). Zaś etos IV RP za bardzo przypomina mi wizję sanacji państwa lansowaną po 1926 przez Marszałka Piłsudskiego, który też podkreślał nadrzędność interesu państwa nad interesami jednostek. Wizja Rzeczypospolitej rządzonej przez apolitycznych, oddanych sprawie fachowców, szybko znalazła swoją realizację w defraudacji publicznych pieniędzy przez ministra Czechowicza, wziętej „na siebie” przez Marszałka, o biciu i poniżaniu posłów w Twierdzy Brzeskiej, Berezie Kartuskiej, czy procesie brzeskim nie wspominając…. 

 
***** [wtrącenie 4: I znowu dyktatura, jak na kraj, w którym w ciągu ostatnich dwóch latach były demokratyczne wybory … to straszenie trafne porównanie] 

Nie. Zdecydowanie wolę 3 etap reformy kraju w kierunku liberalnym, niż budowę IV RP.
Pozdrawiam !”   

 —— Głos 2 (po wpisie) mgr-kaczysta w dniu 3.12.2007 r. (poniedziałek  – ok. 10:30) – pozwolił sobie wyrazić wątpliwość, co do powyższego rozumienia „trzeciego etapu liberalizmu”, proponując jednocześnie podjęcie rzeczowej dyskusji o konkretnym problemie, jakim jest służba zdrowa, w słowach: 

Konia z rzędem temu, kto mi wskaże, gdzie MacTusk mówił o służbie zdrowia ;)
 [nawiązanie do wywiadu z wpisu nr 54 – m.k.]
Co do służby zdrowia – to przynajmniej w części zgadzam się z Tobą, o czym zapewne wiesz jeśli śledzisz uważnie wpisy na tym blogu. Likwidacja Kas Chorych to (moim zdaniem) był duży krok do tyłu, który widzieli wszyscy, co mieli do czynienie po reformie z 1999 roku.Mam tylko jedną prośbę nie gloryfikuj specjalnie tej reformy – bo ja aż za dobrze pamiętam co się działo między 1999 a 2004 r…
Powyższy przejaw nowomowy nijak mi nie pasuje do twojej koncepcji… Premier MacTusk, raczej aż takim specem nie jest ;)
Ale skoro mam tak zacnego interlokutora i speca od publicznej służby zdrowia – mam pomysł, stworzę specjalną notkę dla dyskusji w tym względzie. Aby nie było, że potrafię tylko ironizować. Zainteresowany Waćpan?” 
 

 —— Głos 3 (po wpisie) Pan Marcin  w dniu 7.12. (piątek ok. 2.16) – interlokutor podniósł rękawicę, podejmując temat:  

Z przyjemnością zabiorę głos w każdej sprawie publicznej, w której mam jakieś własne obserwacje.
Traktując poważnie zaproszenie do dyskusji nt. służby zdrowia w Polsce chciałbym skomentować jedno dzisiejsze doniesienie. Otóż p. minister zdrowia Kopacz poinformowała, że w połowie przyszłego roku zostaną zniesione limity ilości wykupowanych przez NFZ u świadczeniodawców usług. Jest to kwintesencja liberalnego podejścia do publicznych pieniędzy
1] świadczeniodawca np. szpital dostaje jasną informację – więcej pracujesz, więcej zarabiasz. Musisz być dobry, bo inaczej stracisz pacjentów.
2] Pacjent wie, że przyjmie go każdy szpital, bo na tym zarobi, a nie traci jak dziś.
Takie podejście jest diametralnie różne od filozofii PiS-u , który nie miał żadnych pomysłów poza mechanicznym podsypywaniem pieniędzy to tu , to tam. 
 

* [wtrącenie 1: Liberalizm nas uleczy, gdy limity zostaną zniesione, plus tak koniecznie -eksponować zły PiS ;)] 
 

Ładnych kilka lat temu miałem w ręku propozycje reformy służby zdrowia spisane ręką kogo ? – a jakże – prof. Religi, który w owym czasie był filarem partii Republikanie. Przyznaję szczerze, nie dotarłem do końca, ale po przeczytaniu 2/3 widac było, że autor proponuje jakieś kosmetyczne zmiany (np. żeby przywrócić branżową kasę chorych dla służb mundurowych) i tak naprawdę nie ma żadnej idei co należy z tym zrobić. Mam wielki szacunek dla prof. Religi jako lekarza i człowieka, ale jako filar reformatorów służby zdrowia z ramienia PiSu to kompletna pomyłka.

Zresztą, żeby nie być gołosłownym podam przykład kolejnej niekompetencji Ministerstwa Zdrowia pod kierownictwem prof. Religi – umknęło uwadze szerszej publiczności, że od tego roku nie obowiązuje stosowanie pieczątek przez lekarzy przy wystawianiu recept.
W świetle obowiązującego rozporządzenia dane dotyczące osoby wystawiającej receptę powinny być naniesione za pomocą : 1. stempla LUB 2. nadruku LUB 3. nieusuwalnej nalepki. Jakaś tęga głowa w ministerstwie obcięła powtarzany z rozporządzenia na rozporządzenie passus „przy czym dane wymienione w punkcie takim to a takim – (dotyczące lekarza) MUSZĄ BYĆ NANOSZONE ZA POMOCĄ PIECZĄTKI. Można by powiedzieć, że czepiam się szczególików, ale sprawa jest znacznie poważniejsza. Bo jeśli ktoś potraktuje poważnie ten przepis, będzie mógł fabrykować recepty na drukarce laserowej, a na zastrzeżenie aptekarza odpowie – to jest zgodne z przepisami 

** [wtrącenie 2: Stanowczo (jak w pierwszym wpisie Pana Marcina) – zgadzam się w całej rozciągłości, w żadnym wypadku nie likwidujmy pieczątek, bo to może być przyczyną fali fałszerstw
 

A fałszywych recept na sterydy, opioidy i benzodiazepiny jest w obrocie mnóstwo.

Zawsze można podnieść zarzut, że szpitale czy przychodnie będą robić sztuczki, żeby dostać jak największą kasę, za minimum wysiłku. Odpowiadam – dokładnie tak robią w ramach obecnego systemu -nie dlatego, ze kierują nimi przestępcy odnajdujący lubieżną przyjemność w naciąganiu Państwa Polskiego -tylko dyrektorzy, którzy za wszelką cenę chcą utrzymać swoje placówki
 

***[wtrącenie 3: Nie państwa, lecz „złego” NFZ a wcześniej Kas Chorych…. Tylko dyrektorzy? Gdzie jest granica między „dozwoloną” kradzieżą, a „zwykłą” kradzieżą?
Kiedy to „ratowanie” swoich placówek ustanie. Czy wtedy, gdy
 a) kiedy lekarze dostaną wyższe pensje (wzrost kosztów zoz),
b) czy zaczną dyktować NFZ – reaktywowanym Kasom Chorych stawki w dowolnej wysokości (wzrost przychodów zoz),
c) łącznym spełnienie warunków a i b? 
 
Nie ironizowałem – po prostu bardzo chciałem zrozumieć, jaki środek poza liberalizmem chce zaproponować mi mój interlokutor]
 
 

Nie wiem jak teraz, ale 3 lata temu dentyście na Lubelszczyźnie mającemu kontrakt z NFZ-em najbardziej opłacało się lakowanie zębów młodzieży szkolnej, robota żadna, punktów rozliczeniowych mnóstwo, a z zepsutymi 5-kami przyjdą na leczenie kanałowe prywatnie – bo fundusz płaci tylko do 4-ek. A jak się powie chłopu, ze trzeba zapłacić 40 zł, żeby uratować ząb 16-letniej córce, żeby miała ładny uśmiech – to ten mówi -niech pani rwie pani doktor bo to za darmo….(autentyk).
No to jak tu ufać ludziom?
Głęboko wierzę, że jeśli odejdziemy od komunistycznej praktyki opłacania służby zdrowia zgodnej ze starym dowcipem: „partia udaje, że płaci, robotnicy udają, że pracują” to naprawdę nie będzie trzeba żadnego lekarza przekonywać, że lepiej zarobić 5000 na rękę „ozusowane” i z odprowadzonym podatkiem niż brać od 20 pacjentów w łapę po 250 zł ryzykując za każdym razem pakę i wstyd.
Stare powiedzenie wśród młodych małżeństw lekarskich głosi, że pieniądze od pacjentów zaczyna się brać po pierwszym dziecku – bo wtedy już na pewno nie starcza do pierwszego.
Jeszcze mi dziś brzęczą w uszach wielokrotnie powtarzane zapewnienia premiera Kaczyńskiego, że jego rząd pieniędzy na podwyżki w tym roku nie da – bo nie ma.
Odpowiadam – TO ZNAJDŹCIE.
 

**** [
wtrącenie 4: zmienił się rząd, ale to przez lata będzie wina PIS, niech więc PiS i Kaczyński dają podwyżki lekarzom, skoro MacTusk nie może, to też przez PiS…]  

I jeszcze jedna przypowieść o jakości rządzenia PiS-u.
Kiedy pijana dróżniczka nie opuści szlabanu staje przed sądem z zarzutem karnym narażenia życia i zdrowia ludzi – jasne ? jasne.

Kiedy starosta, wojewoda, czy premier (ogólnie rzecz biorąc-władza centralna czy jej ekspozytura w terenie) dostaje wiadomość, że jest powódź, pożar, itp. klęska żywiołowa – organizuje akcję ratunkową, bo to on z racji pełnionej funkcji odpowiada za zdrowie i życie ludzi – jasne ? jasne. Kiedy wojewoda, premier rządu, Minister Zdrowia lub starosta dostają wiadomość, że w Radomiu, za 90 dni – dokładnie 30 września 2007 r. nie będzie czynny żaden oddział ratunkowy, bo wszyscy lekarze złożyli wymówienia, to przed 30 września: – dogaduje się z lekarzami (dobrą metodą jest danie podwyżki) -przenosi lekarzy z innego szpitala lub miasta – ewentualnie wzywa wojsko lub bierze lekarzy w kamasze (pomysł Ludwika Dorna) generalnie robi cokolwiek aby zapobiec katastrofie, mając te „komfortową” sytuację, że precyzyjnie wie kiedy i gdzie katastrofa się wydarzy. Tymczasem PiS dopuścił do sytuacji, że chłopiec ranny w wypadku samochodowym, musiał być wieziony helikopterem do Warszawy, bo w Radomiu żaden szpital nie mógł go przyjąć. Taka sytuacja powtórzyła się wielokrotnie w całej Polsce, gdzie w ostatniej chwili przenoszono ciężko chorych ludzi. O czym to świadczy ? Ano moim zdaniem o tym, że rządzący ludzie z PiSu do końca „grali” ciężko chorymi, dopuszczając się nagannego moralnie szantażu wobec lekarzy, którzy złożyli wymówienia.
Pokerowe podejście głównego gracza polegało na tym, że w ciężko i lekko chorych ludziach nie widział LUDZI za których ŻYCIE I ZDROWIE ponosi odpowiedzialność (jak ta dróżniczka przy szlabanie) – tylko KARTĘ ATUTOWĄ w „rozgrywce” z lekarzami. Aż boję się powiedzieć to głośno, ale można odnieść wrażenie, ze rządzący z PiSu cynicznie czekali na pierwszego trupa pacjenta, któryby umarł bo nie doczekał się pomocy. Pamiętacie doniesienia z Częstochowy, o rzekomo zmarłym pacjencie, którego rzekomo nie chciał przyjąć szpital? Od razu policja zaczęła szukać trupa, tylko, że na nieszczęście dla PIS-u pacjent przeżył…. Za takie granie ludzkim zdrowiem i tak wyborcy łagodnie potraktowali tę partię. Ja wiem, ja wiem – najłatwiej krytykować innych, ale niech ich uczynki świadczą o nich i będą przestrogą dla tych co teraz rządzą.  

***** [wtrącenie 5: W tym kraju tylko rząd, nie ma „moralnego prawa” szantażować, ani w razie zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego sięgać po środki typowe dla stanów nadzwyczajnych… rozumiem, że to także jedna z liberalnych recept na powszechną szczęśliwość]  
 

Podoba mi się w nowym rządzie też to, że odpuścił sobie zwłokę w przesunięciu obowiązywania 48 h tygodnia pracy dla lekarzy. Przesuwanie problemu wcale go nie rozwiąże. Trzeba zmierzyć się z tym w normalny sposób – chcemy mieć lekarzy – to im płaćmy. Nie ma pieniędzy ? Znajdą się. Już podobno uskrobali 3 mld. 
 

***** [
wtrącenie 6:  „Nowy rząd będzie postępował zgodnie z prawem moralnym!!!”. Z pewnością ;)]

Pozdrawiam.”
   

—– Głos 4 (po wpisie) mgr-kaczysta  w dniu 7.12. (piątek ok. 23) – podsumował stanowisko interlokutora, w słowach następujących:  

Tekst duży, z duża ilością haseł i … bez obrazy, bez konkretów – poza tym, że uleczy nas liberalizm – plus klasyczne zakończenie o złym wilku o pseudonimie PiS.
Tak w dużym skrócie i nieco ironicznie ;)  

Uprzejmie wyjaśniam, że słowo liberalizm plus hasło znajdźmy pieniądze – nie jest żadną diagnozą, ani programem dla rozwiązania jakiegokolwiek autentycznego problemu społecznego.
Gdyby iść tym tokiem myślowym, ja nie mniej przekornie i jakże liberalnie spytam … powiedź – gdzie [znaleźć pieniążki] drogi gościu? ;)  
Drogi gościu, to istotnie kwintesencja … programu PO i jego wewnętrznej sprzeczności. 
 
Nie wiem, kto z Nas jest lub chce udać bardziej infantylnego …
Powiedz mi zatem:

1] Ile „spalonych” przez zajęcia komornicze szpitali widziałeś? To był czysty liberalizm, czasem podyktowany wadami systemowymi, czasem niekompetencją dyrektorów … Ja widziałem, ba nawet „paliłem” …
 
2] Czy wiesz, jak „tworzy się” usługi hospitalizacyjne, w miejsce ambulatoryjnych?
3] Czy wiesz, jak tworzy się usługi hospitalizacyjne, przy wykorzystaniu nieujawnionych „przepustek” weekendowych?
4] Czy wiesz skąd się biorą środki na rachunkach NFZ? Nie bynajmniej nie z banku … ;) 
 

Spokojnie to początek dyskusji, ale jeśli ma być rzeczowa – nie bawmy się w politykę, co niniejszym starasz się uczynić. Tak się składa, że mnie nikt za to nie płaci, bo partie polityczne mam w zważaniu … nie mam zamiaru prowadzić analiz porównawczych haseł programowych.
Fakt jest taki, że jak dotąd tzw. klasie politycznej kompletnie brakuje pomysłu na problem … od lewa do prawa, i w odwrotną stronę, jak komu wygodniej.
PO w tym wypadku jest wręcz śmieszne, bo udaje, że zaczyna z czystą kartą ;)
Jeśli większość z nich myśli tak, jak ty … to będzie … bardzo śmiesznie … aż do łez (choć bardzo chciałbym się mylić ;
)
 

***
Na marginesie z ostatnich doniesień medialnych wynika, że nowy rząd też powoli mówi iż nie będzie pieniędzy w najbliższym czasie … czy też gra życiem i zdrowiem, czy jest to podyktowane „uzasadnioną koniecznością dziejową”?…  
Widzisz, co chcesz widzieć drogi gościu … ;)”

 —– Głos 5 (po wpisie) Pan Marcin  w dniu 11.12. (wtorek ok. 11) – zaprotestował i ujawnił istotę programu:  

Najpierw konkret – cytat z mojego poprzedniego wpisu: „Z wielkim respektem patrzę wstecz na odwagę i kompetencję rządu Jerzego Buzka, który wprowadził 4 wielkie reformy kraju -to szanowny mgr-kaczysto właśnie był drugi etap reformy, po pierwszym – Balcerowicza. Gdyby nie SLD, już dawno mielibyśmy niepubliczne kasy chorych (ich utworzenie przewidywała ówczesna ustawa, wprowadzając kilkuletnie embargo na tworzenie nowych kas). „ Konkret – innej drogi nie ma.  

* [wątek 1: – 3 „konkretne” rozwiązania na uzdrowienie służby zdrowia, nawiązując do wcześniejszego – nie poprzedniego wpisu, z chwilowym pominięciem  bajki o złym PiS]

 
Trzeba stworzyć konkurencję wśród płatników za usługi medyczne.  

* [wtrącenie 1. Innymi słowy. reaktywujemy kasy chorych, plus ewentualnie zezwalamy na tworzenie kas prywatnych Zgoda, i co dalej?] 
 

Trzeba umożliwić ludziom zamożniejszym dopłacanie do składki w zamian za jakieś przywileje
tak jak to jest na zachodzie – prawo wyboru lekarza, szpitala, krótsze czekanie na zabieg, itd – można by mnożyć.  

** [wtrącenie 2, tzn. trzeba stworzyć zamożnym możliwość dopłacania za przywileje.  Zgoda, ale po co? Aby ponownie zainteresowali się publiczną służbą zdrowia, gdzie tego przywileje „kupuje się teraz bezpośrednio u lekarza”? Ja te przywileje już mam w wyniku wykupienia dwóch ubezpieczeń zdrowotnych prywatnie, w związku z czym z zasady nie korzystam z publicznej służby zdrowia. Składkę zdrowotną, jak każdy podatek płacę w imię obowiązku, uznając, iż w ten sposób współfinansuje świadczenia dla starszych członków mojej rodziny, ale z pewnością nie mam zamiaru płacić jeszcze więcej] 
  

To jest jedyna droga- uwolnić konkurencję płatników za opiekę medyczną.
Nie ma dziś i nie będzie w przyszłości sprawiedliwości w równym dostępie do usług medycznych. Dzisiaj, ludzie żeby zrobić badanie, dostać się do specjalisty, czasem w sprawie bardzo życiowej – muszą zapłacić, bo na diagnostykę czy konsultację finansowaną przez NFZ musieli by czekać za długo. I tak płacą ci co mają i ci co nie mają też płacą – bo chcą przeżyć. 
 

*** [wtrącenie 3: Mój interlokutor – pomieszał (i) problem konkurencji między płatnikami za świadczenia zdrowotne (np. przez reaktywację Kas Chorych, zastąpionych za rządów SLD przez monopolistę – gigantyczny fundusz celowy jakim jest NFZ), z popełnionym już przez rząd Premiera Buzka błędem (ii) brakiem tzw. koszyka świadczeń gwarantowanych, który „kładzie” system po dziś dzień.]
 

Na życzenie służę garścią szokujących konkretów. A jak się jeszcze trochę wpienię to bez życzenia opiszę, do jakiego upodlenia człowieka prowadzi obecny system finansowania służby zdrowia przez NFZ. 

 
**** [wtrącenie 4:  Mój interlokutor odwołuje się upodlenia człowieka – dokonywanego przez „urzędników NFZ”, pomijając milczeniem, że w latach 1999-2001 dokonywali tego samego „urzędnicy Kas Chorych” – mających w bliżej nieokreślonej podjąć konkurencję wobec siebie. Po czym dostrzega szansę, w ataku wobec mojej skromnej osoby, w związku z tym, że brałem udział (jako prawnik) w tym właśnie okresie w udzielaniu tzw. pomocy prawnej wierzycielom kilku szpitali przy dochodzeniu sądowym ich wierzytelności] 

cytat: „- Ile „spalonych” przez zajęcia komornicze szpitali widziałeś? To był czysty liberalizm, czasem podyktowany wadami systemowymi, czasem niekompetencją dyrektorów …
komentarz: – szpitali nie oglądałem, – czysty liberalizm byłby wtedy gdyby szpital mógł sam ustalić stawki za które chce leczyć, a nie co roku ulegać brutalnemu szantażowi NFZ, monopolisty dyktującego swoje zaniżone w stosunku do realnych kosztów stawki. – za „wady systemowe” odpowiada PIS rządzący przez ostatnie 2 lata i SLD rządzące przez poprzednie 4.  

*****  [
wtrącenie 5: Przykro mi to nie było ani zarządów SLD, ani PiS … to było za rządu Jerzego Buzka. Wtedy już ujawniły się te „wady systemowe”, których nie rozwiązano do dziś – mój interlokutor, ten aspekt sygnalizowany kilkukrotnie za każdym razem pomija].  

-
niekompetencja dyrektorów ? A co to ma być ? Kupowali mercedesy ? Wydawali pieniądze publiczne na remont swoich gabinetów ? za dużo płacili personelowi ? Za drogo karmili pacjentów ? Wykładali korytarze szpitali mahoniem ? Sorry – ale szpitale zadłużają się najbardziej wtedy gdy robią bardzo kosztowne zabiegi nie-dofinansowane przez NFZ, gdy leczą pacjentów lekami z własnej apteki szpitalnej (zgodnie z prawem), a nie wysyłają ich z receptami na miasto. Gdy leczą tak jak trzeba, a nie tak jak chce NFZ, gdy stosują zasady sztuki lekarskiej a nie rachunku ekonomicznego. 

 
****** [wtrącenie 6:  Reforma służby zdrowia  J. Buzka od początku zakładała „odseparowanie Skarbu Państwa” i zaprzestanie finansowania publicznej służby zdrowia, aby „chronić go” przed narastającą spiralą kosztów napędzanych właśnie „zasadami sztuki lekarskiej, a nie rachunku ekonomicznego”. System budżetowy po prostu nie stwarzał żadnych ograniczeń w tym względzie. W to miejsce zostały stworzone – wyposażone w osobność prawną, a zatem odpowiadające „same” za zobowiązania i długi – Kasy Chorych (aby „racjonalizować” koszty) oraz publiczne zakłady opieki zdrowotnej (aby świadczyć usługi medyczne – finansowane przez Kasy). Państwo (Skarb Państwa) wycofywało się, pozostawiając sobie wpływ za pośrednictwem ustaw i obsadzania po kluczu politycznym władz Kas chorych ….
Skutek momentalnie wystąpił problem „nadlimitów” – tzn. zozy pozaumownie wykonywały więcej, a Kasy mówiły nie zamawialiśmy, więc nie zapłacimy. Poza tym, tam gdzie na czas dyrektorzy nie zorientowali się i zareagowali … redukcją personelu (co było trudne bo związku, bo prosty) i przynajmniej racjonalizacją kosztów – tam bardzo szybko zaczęło rosnąć zadłużenie zoz-ów…. I doszło do pierwszej fali strajkowej pielęgniarek, w wyniku której okazało się, że politycy już w końcu 2000 roku (rząd J.Buzka) zapomnieli na czym polegała w istocie reforma i popełnili błąd, który … doprowadził do jeszcze większego zadłużenia szpitali…
Przypominam, że tzw. problem ustawy 203 – polegał na tym, że jeszcze w obliczu protestów pielęgniarek na zozy – nałożono ustawowo obowiązek podwyższenia pensji, nie precyzując kto ma to sfinansować. Kasy zaś oświadczyły, że nie będą tych podwyżek finansować. Doprowadziło to do (i) zadłużenia szpitali idącego w miliony, (ii) spirali procesów zoz – przeciw Kasom (potem NFZ), a następnie Skarbowi Państwa (reprezentowanego przez Sejm). To była bardzo ciekawa i pouczająca lekcja, z którą odpowiedzialność ponosił rząd Jerzego Buzka, o czym mój interlokutor, rzecz jasna nie chce pamiętać]
 

Za zadłużenie szpitali odpowiada NFZ, który za mało płaci. i niech nikt nie mówi, że płaci dość. Poza kryminalnymi przypadkami ustawiania przetargów na sprzęt i leki , czy wpisywaniem martwych dusz, reszta opisanych przez Pana „przestępstw” takich jak wypisywanie pacjentów na weekend, po to by przedłużyć im pobyt w szpitalu ponad limit NFZ to tylko rozpaczliwe próby obejścia bezdusznego NFZ, który nie rozumieją, że pacjent może chorować na 3 choroby, a nie jedną, za którą łaskawie zapłaci NFZ not bene nie swoje tylko Pana i moje pieniądze ze składek. cytat: „- Czy wiesz skąd się biorą środki na rachunkach NFZ? Nie bynajmniej nie z banku … ;)
komnetarz – wiem, z moich i Pana składek. Podobnie jak wypłaty emerytur dla obecnych emerytów, ciekawostką jest fakt, ze rok w rok brakuje kasy na to ostatnie i ZUS dostaje extra dotację z budżetu Państwa na emerytury. Identyczną dotację na ochronę zdrowia należy na stałe wpisac do ustawy budżetowej. Oszczędzać można na wszystkim, tylko nie na życiu i zdrowiu obywateli.  

******* [wtrącenie 7 – No proszę jednak mamy drugi konkret – Przywróćmy finansowanie służby zdrowia, w drodze dotacji z budżetu państwa. Być może jestem tylko głupim kaczystą, ale ta propozycja  - dotowanie służby zdrowia bezpośrednio z budżetu Państwa – jest jeszcze lepsze od likwidacji Kas Chorych i nazwanie ich NFZ, oznacza całkowitą likwidację reformy służby zdrowia. Zaprawdę czysty liberalizm]
 

** [wątek 2:zakończenie, zły PiS … a potem …. dwie dalsze „potencjalnie wielkie reformy”]
  

Nawet z niewielkich sum można uskładać miliard czy dwa.
Przykład 1 trwonienia pieniędzy przez PIS- dotacja na budowę Świątyni Opatrzności.   

******** [wtrącenie 8: To było jakieś 20 mln (tzn. 0,02 mld. – o ile się mylę). Poza tym nie sądzę, aby Premier MacTusk za tym nie głosował.] 
 

Przykład 2 – trwonienia pieniędzy przez PIS- utrzymanie przez rząd p. Kaczynskiego przywilejów emerytalnych dla górników – koszt – ładnych kilka miliardów zł wyjętych z publicznej kasy. Ironią losu jest to, że górnicy rzeczywiście żyją krócej i więcej chorują, więc stosunkowo więcej by skorzystali na wzmocnieniu finansowym służby zdrowia. Za mało ?

********
[wtrącenie 9: Mam wątpliwości czy to, aby PiS ustapił – a nie przypadkiem rząd SLD? Już widzę… obrazek w TV kiedy dzisiejszym premier MacTusk na czele wściekłych górników, „obala dyktaturę” w stolicy, co nie liczy się ze słusznymi potrzebami ludu. A może drugie miasteczko pod kancelarią premiera, finansowane przez ratusz warszawski?
A może  PO w ramach oszczędności zrezygnuje z subwencji z budżetu, co obiecywała w 2005 r. przed wyborami?]
 
 

- Obniżyć podatek VAT, PIT i CIT do 15 %. – wprowadzić podatek liniowy (jesteśmy przedostatnim kraje w tej części Europy, który jeszcze go nie ma).
 

*** [wątek 3: Druga – po reformie służby zdrowia – reforma, obniżenie podatków. Jako prosty podatnik jestem za, mam tylko wątpliwość czy (i) na 15% VAT – pozwoli nam Unia Europejska, (ii) z czego sfinansujemy, po obniżeniu wpływów budżetowych – dotację bezpośrednio z budżetu na służbę zdrowia. Nic to jestem tylko głupim kaczystą ;)]
 

- sprywatyzować co się da poza kilkoma firmami o znaczeniu strategicznym. 

 
**** [wątek 4: Trzecia reforma; prywatyzacja. Jasne zwłaszcza firmy energetyczne! Najlepiej zgodnie z zasadami liberalizmu temu co da więcej, a zatem Rosjanom, bo oni najwięcej zapłacą… ;) Sprzedajemy z ciężkim sercem niepodległość, ale życie i zdrowie obywateli jest dla nas więcej warte …]  

Stawiam dolary przeciw orzechom, że wpływy do budżetu wzrosną.  
 

********** [wtrącenie 10:  Oczywiście, że wzrosną – jak sprzedam firmę ciepłowniczą lub elektrownię, za 5 letnie wpływy z dywidendy, jakie przynosi ona w ciągu roku. O 500% wzrosną ;)
A stary PPKPS w Pcimiu dolnym budżetu nie napełni, bo raczej nie będzie zainteresowanych] 
 

A tak trochę ad personam, cytat: ” Ja widziałem, ba nawet „paliłem” …” jeśli dobrze zrozumiałem uczestniczył Pan w czynnościach komorniczych wobec szpitala. komentarz: serdecznie i bez ironii współczuję Panu, bo osobiście prędzej bym sobie rękę odgryzł, rzucił taką „pracę” i poszedł tłuc kamienie na drodze, albo uczyć dzieci w szkole (to jest cięższe…) niż przyłożył się do „spalenia” zadłużonego szpitala, nieważne z winy dyrekcji, „czystego liberalizmu” czy „wad systemowych”…. I na moją ocenę takiego postępowania nie ma wpływu beznadziejny film pt. „komornik” który zebrał jakieś nagrody ostatnio.
 
******** [wtrącenie 11: Także ad personam – Zastanawiam się, co Pan robił w życiu, ze zachował Pan lub pragnie zachować tak „dziewiczą” naiwność i brak zahamowań w formułowaniu wniosków, które są wewnętrznie sprzeczne. ;)]  
 

—— Głos 6 (po wpisie) mgr-kaczysta  w dniu 11.12. (piątek ok. 21) – podsumował wcześniejsze wystąpienie:  

Spokojnie ja się nie obrażam, chce Pan opisać drastyczne historię – proszę bardzo, choć nie sądzę, aby to wpłynęło na poziom dyskusji.
Zacznijmy zatem od tego, że poniższy tekst oparty jest na tym samym triku – za „wady systemowe” odpowiada PiS oraz SLD, „inni” nie są winni. To oczywisty fałsz, bo powiedziałem, jasno i wyraźnie, że wszyscy politycy sa winni (nie wyłączając rządu Buzka i polityków PO). ;)
Uprzejmie informuję, że takie same wady występowały od 1999 r. do 2001 roku, a widziałem je osobiście. 
 

1. Kasy Chorych (nie monopolista), także „wymuszały” poziom świadczeń …
2. Nadużycia opisane miały miejsce w latach 1999-2001 … czy też ponoszą za nie odpowiedzialność PiS i SLD, tylko nie rząd Buska i … politycy dziś kojarzeni z PO.
3. A powstanie niepublicznych Kas Chorych, nie prowadziłoby bynajmniej do tego, że zozy ustalałyby za ile chcą leczyć. Kasy to taki twór, który z zasady ma nieco inne interesy z zoz-ami… 
 

Albo jest Pan bardzo naiwny, albo za bardzo utożsamia się Pan z polityką PO … mnie to prawdę powiedziawszy nie interesuje. Proszę jeszcze raz uważnie zapoznać z tym, co napisałem, a później robić wykład z zakresu dialektyki stosowanej PO.
Tak się składa, że poniższy [powyższy – m.k.] tekst to dobry manifest polityczny … i niestety nic więcej ;)
Proszę mi przy okazji przypomnieć – kto utrzymał emerytury górnicze?
Acha też PiS – pewnie przed wyborami w 2005 roku. No cóż rozumiem. ;)  
 
 

—- Głos 7 (po wpisie) Pan Marcin  w dniu 11.12.
(wtorek ok. 22.30) – przyznał, że nieco przesadził:  

Jestem winien przeprosiny za skrót myślowy,
Za „wady systemowe” nie odpowiada PiS – tu się zgadzam, że odpowiedzialność ponosi Buzek oraz niektórzy ludzie z dzisiejszej PO – wówczas członkowie UW, a przede wszystkim min. Łapiński i SLD 

* [wtrącenie 1:  Oględnie mówiąc warto troszkę się „poblatować” z tym głupim prawicowym oszołomem. Wiadomo, że musi przyznać, iż wszystkiemu winni są SLD oraz UW. Otóż mówię, że jedyną zasługą rządu polityka PO Jerzego Buzka (a wówczas AWS) w zakresie reformy służby zdrowia było „uratowanie budżetu Państwa”, pozostałe błędy systemowe, które popełnił tenże rząd wprowadzając tę reformę … nie zostały zaś wyeliminowane do dziś. I nikt nie ma pomysłu co z tą „puszką Pandory” zrobić. Także PO, która nie zaproponowała nic poza sprzecznymi hasłami, które zostaną wykorzystane jako argument na rzecz prywatyzacji, niekoniecznie służby zdrowia.] 
 

PiS odpowiada zaś za to, że przez 2 lata kompletnie nic z nimi nie zrobił. Jest to bardzo ciężki grzech zaniechania, w sytuacji, gdy po wejściu do Unii było wiadomo, że lekarze wyjadą.
A było wiadomo na bank, ze tak będzie i się stało. Litwini, przewidując taki obrót sytuacji, prze kilka lat systematycznie co rok podnosili płace dla lekarzy i zwiększali nabór na uczelnie medyczne – u nas Minister Religa i prezes Sośnierz udawali że wszystko jest OK.
A poza tym jest jeszcze kwestia stylu sprawowania władzy. Jak się nie ma nic do zaofiarowania ludziom to trzeba być przynajmniej grzecznym. Tekst „jak ktoś nie zje kolacji to jeszcze nie głodówka” był bardzo dowcipny w wykonaniu premiera Kaczyńskiego, ale mam wrażenie, ze pielęgniarki mogły poczuć się obrażone.
Podsumowując : PiS miał dwa lata na zreformowanie służby zdrowia, a nie zrobił nic poza dosypywaniem pieniędzy – za późno i za mało w stosunku do potrzeb
 

** [wtrącenie 2: To już wiemy, co należało zrobić PIS powinien natychmiast podnieść pensje lekarzom, no podniósł tylko, że za mało, więc jeszcze powinien przeprosić lekarzy. ;)] 
 

Nie jestem na tyle naiwny by wierzyć, że PO zrobi cokolwiek w tym zakresie poza jakimiś drobnymi retuszami. Ja bym się bardzo cieszył gdyby mieli na tyle odwagi, żeby spróbować coś zrobić w tym kierunku który opisałem. 
 

*** [wtrącenie 3: No proszę PO nic raczej nie zrobi – „poza drobnymi retuszami”, choć nie tracę nadziei, że zrobi coś „w kierunku który opisałem” – Równie ogólnie zapytam – W „którym kierunku” reaktywacja Kas Chorych, czy dotacje z budżetu na służbę zdrowia?]
 

Wymagałoby to wielkiej odwagi, a przykład losu rzadu Buzka działa odstraszająco.

Ale póki co, Po ma mój nikły kredyt zaufania. Jeśli nie zrobią nic – pierwszy rzucę kamień, a potem drugi i trzeci.

Zabawne, ze pisze Pan o jakiejś mojej ialektyce i „trikach” albo ” Tak się składa, że poniższy tekst to dobry manifest polityczny … i niestety nic więcej” a co ma być – epos o lekarskim powołaniu pisany prozą ? projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach zdrowotnych finansowanych z budżetu państwa ? Ja przynajmniej mam jasny pogląd w tej sprawiewprowadzić konkurencję płatników (kas, funduszy czy jak kto chce to nazwać), dopuścić dodatkowe składki dla zamożniejszych, sprywatyzować służbę zdrowia, albo unormować dziką prywatyzację, która toczy się obecnie lawinowo i w niekontrolowany sposób (tak tak …).  

**** [wtrącenie 4: Jesteśmy zgodni, że trzeba szukać rozwiązania problemów związanych z publiczną służbą zdrowia. Do tego nie doprowadzi bezkrytyczne powtarzanie haseł PO, w których, aby uniknąć sprzeczności musimy pominąć sprawę podwyżek dla lekarzy. „Uregulowanie dzikiej prywatyzacji służby zdrowia”, w imię liberalizmu niczego, nie zmieni jednak jeżeli nie wyeliminuje się początkowych „błędów systemowych”. Priorytetem jest konieczność precyzyjnego określenia koszyka świadczeń gwarantowanych, i wyartykułowania założenia, że za resztę trzeba płacić (co pomija się, przez co umyka, że po chce najpierw sprywatyzować, aby potem usunąć błędy systemowe)
Dlatego absolutnie nie przekonają mnie górnolotne frazesy o liberalizmie, zasługach rządu J. Buzka czy trzecim etapie liberalizmu, okraszonych frazesem o potrzebie wprowadzenia ochrony zdrowia obywateli nawet w drodze dotacji z budżetu państwa. Mydlenie oczu, ukryte pod pozorami infantylizmu? Czy coś innego?] 

A Pan, panie magistrze kaczysto, co Pan o tym sądzi ?
Bo dalibóg nie wiem czy Pan i PiS jesteście za konkurencją wśród płatników czy za utrzymaniem obecnego systemu? 
Czy szpitale publiczne należy utrzymać za wszelką cenę, podkreślam WSZELKĄ CENĘ, czy też dopuścić ich prywatyzację ? 
 

***** [wtrącenie 5:  Już wyjaśniłem, we wcześniejszym wtrąceniu, gdzie moim zdaniem mój interlokutor nie dostrzegł kilku złożonych problemów. Poza tym: (i) Nie wiem, jak PiS ja jestem za reaktywowaniem Kas Chorych. (ii) W większości wypadków dla szpitali / publicznych zoz organami założycielskimi jest nie Skarb Państwa, lecz jednostki samorządu terytorialnego. To one inicjującą przekształcenie – w tej płaszczyźnie Państwo może oddziaływać tylko w drodze ustaw. O likwidacji części placówek nie mogą decydować względu ekonomii, siatka szpitali jest elementem infrastruktury. Przekształcenie strukturalne – mogą mieć miejsce tylko po „wyeliminowaniu wad systemowych”, o których obecnie nikt nie chce rzeczowo rozmawiać. (iii) Nie wiem, dlaczego w tym miejscu cudownie zniknął problem „słusznych” podwyżek należnych lekarzom? Bo zapewniam, że – stworzenie kilku płatników i prywatyzacja szpitali, nie ma przełożenia na wysokość pensji lekarzy, którym „zły” PiS nie dał tyle ile powinien]. 
 

Bo o ile się zgodzę, że interes płatnika za POZ i świadczeniodawcy jest z definicji sprzeczny – jeden chce zapłacić jak najmniej a drugi dostać jak najwięcej to nie udowodni Pan, że jeśli jest kilku płatników, to nie będą między sobą konkurować o dobrych usługodawców. Jak jest jeden płatnik to jest to po prostu monopol. A każdy monopol kieruje się zawsze żelazną logiką monopolu – zawsze i wszędzie od Władywostoku po Reykjavik.
Pozdrawiam i liczę, że może wreszcie poznam jakiś konkret PiSu na temat służby zdrowia, zamiast „gomółkowskiego” gadania : „zwiększyliśmy nakłady w przyszłym roku o tyle i tyle %, a pensje lekarzy wzrosły średnio o 20%” . Zresztą to nie do końca prawda, bo o ile wiem, na przykładzie mojego lokalnego ZOZ-u -lekarze nie dostali podwyżek (to znaczy aneksów do umowy o pracę zmieniających kwotę pensji brutto) tylko premie uznaniowe do końca 2007 r. Nie wolno nazwać podwyżką premii, która ma charakter terminowy a nie stały….. A lekarze rezydenci, których pensje płaci bezpośrednio Minister Zdrowia dostali figę a nie 20 % podwyżki, bo pieniądze na podwyżki rząd p. Kaczyńskiego posłał do NFZ-u, a ministrowi Relidze jakoś długopis nie zadrgał, żeby podpisać rozporządzenie dla rezydentów – bo po co ? I tak muszą te 4-5 lat odpracować jak niewolnicy za 1250 zł na rękę. Chcą mieć specjalizację, niech się cieszą, że się dostali i zasuwać…… Oj nie popisał się rząd p. Kaczyńskiego w dialogu społecznym z lekarzami… oj nie popisał……  

***** [wtrącenie 5:  Finał – bajka o złym Pisie i „subtelna” zmiana tematu, i pytanie o tego „złego” co chciał brać lekarzy w kamasze, ale w końcu – „człowiek jakby nie było odważnego z piękną opozycyjną przeszłością”. Wiadomo to najlepszy sposób, aby ośmieszyć głupiego prawicowego oszołoma ;) ]
 

Ostatnia dygresja: co Pan mgr kaczysta sądzi o ostatnim kongresie PiSu gdzie zabrakło Ludwika Dorna, człowieka jakby nie było odważnego z piękną opozycyjną przeszłością, był za to filar PiSowskiej służby zdrowia pan wiceminister Piecha, o ile mnie wiedza nie myli – ginekolog ze specjalizacji (złośliwy pseudonim krążący o nim w środowisku lekarskim przez szacunek dla materii, której dotyczy – pominę). Pan Piecha, którego własny klub PiS zawiesił w prawach członka okazał się dobry na kongres partii, a Ludwik, który nie raz za wolność Polski pałą po grzbiecie oberwał – nie. Nie uwiera to Pana, panie magistrze kaczysto ? No nie wierzę . Po prostu nie wierzę……
   

—– Głos 8 (po wpisie) Pan mgr-kaczysta  w dniu 14.12. (piątek ok. 19) – po raz kolejny zwrócił uwagę, że w dyskusji o służbie zdrowia, warto pominąć sympatie polityczne – w tekście wyeliminowano potknięcia przejęzyczenia:  

A przecież apelowałem, o zarzucenie „sztuczek” typowych dla sporów słownych …
Kiedyś mieliśmy – Słoń, a sprawa polska. Tym razem poznaliśmy – Ludwik Dorn, a sprawa problemów służby zdrowia … ;) To tak, tytułem wstępu…  
Ja nie twierdzę, że mam jasny pogląd, bo problemy służby zdrowia są bardzo złożone. Już sama ta okoliczność powoduje, że należy zachować daleko idącą powściągliwość przy formułowaniu twierdzeń i recept mającym szybko zapewnić ich rozwiązanie.
Czy jasny pogląd na przyszłość, to:
1/ natychmiastowe podwyżki dla lekarzy (zły PiS, to dopiero był zły, gdy „podsypywał);
2/ wprowadzenie autentycznej konkurencji między płatnikami i świadczeniodawcami (oki, na początek przywróćmy ponownie Kasy Chorych). 
 
Stwierdza Pan: „Nie jestem na tyle naiwny by wierzyć, że PO zrobi cokolwiek w tym zakresie poza jakimiś drobnymi retuszami. Ja bym się bardzo cieszył gdyby mieli na tyle odwagi, żeby spróbować coś zrobić w tym kierunku który opisałem. Wymagałoby to wielkiej odwagi, a przykład losu rzadu Buzka działa odstraszająco. Ale póki co, Po ma mój nikły kredyt zaufania. Jeśli nie zrobią nic – pierwszy rzucę kamień, a potem drugi i trzeci.” 
 
Piękna deklaracja, jednym słowem, jak:
1/ PO podsypie jeszcze trochę …
2/ Po zmieni szyldy Odziałów NFZ na Kasy Chorych (ponownie);
3/ Otworzy drogę do prywatyzacji do szpitali … To nie będzie można im zarzucić „grzechu zaniechania”, a ja będę rzucał kamieniami we wszystkich tylko nie PO, bo w końcu mieli dobre intencje.” 
 

—- Głos 9 (po wpisie) Pan Marcin  w dniu 15.12. (piątek ok. 3:30) – poczuł się urażonym, stwierdzając:  

cytat: A przecież apelowałem, o zarzucenie „sztuczek” typowych dla sporów słownych … Kiedyś mieliśmy – Słoń, a sprawa polska. Tym razem poznaliśmy – Ludwik Dorn, a sprawa problemów służby zdrowia … ;)
odpowiedź: Szanowny Panie mgr kaczysto traktuję tę luźną wymianę poglądów jako próbę poznania poglądów człowieka inaczej myślącego niż ja. Nie uważam dyskusji, którą z Panem prowadzę, za źródło godnych uwagi pomysłów na „uzdrowienie służby zdrowia”, „rozwiązania problemów energetycznych kraju” czy czegoś tam 

* [wtrącenie 1:  No proszę, od początku nie prowadziliśmy rzeczowej dyskusji o problemach służby zdrowia, gdyż mój interlokutor odczuwał nieodpartą potrzebę „zgłębienia” klinicznego przypadku „człowieka myślącego inaczej”.] 
 

Niech mi pan wierzy, to co tu piszę na w/w tematy to nie są efekty moich głębokich przemyśleń, tylko wynik lektury kilku tygodników, czy obserwacji dyskusji specjalistów w radiu czy telewizji. 
 

** [wtrącenie 2: No proszę, – my szarzy, mali ludzie – nie powinniśmy mieć głębszych przemyśleń – lektura kilku tygodników i doniesień medialnych, to niezbędne i wystarczające minimum]
  

Ja po prostu usiłuję dociec jak myśli człowiek, który popiera styl polityki Jarosława Kaczyńskiego i tylko temu służą moje pytania i obiekcje, które podnoszę.
 

*** [wtrącenie 3: Ja nie prowadzę żadnej dyskusji, nie czuję takiej potrzeby, chcę tylko zrozumieć – czym kieruje się oszołom, nie dbający o „prawidłową formę” uprawiania polityki.]
  

Nie są to żadne „sztuczki”, które mają zaszkodzić PiSowi. PiS dość sobie szkodzi sam, a mi się nie chce nawet patrzeć w jego stronę. Oni naprawdę potrafią zepsuć wszystko, a jak pokazali na ostatnim kongresie, skutecznie eliminują wszystkie słabe punkty (czytaj – samodzielnie myślących ludzi), które mogłyby pozwolić na jakieś zmiany w tej partii. Naprawdę niewielu zostało już w PiSie ludzi, których moim zdaniem warto posłuchać. A o dyskusji wewnątrzpartyjnej, to się niedługo będą przyszli i obecni członkowie PiS-u wypowiadać jak drzewiej ortodoksyjni komuniści o błędach rewizjonizmu, trockizmu, odchyleniu prawicowym itd. Za komuny taki sposób prowadzenia parti przez pierwszego sekretarza, jaki prezentuje Jarosław Kaczyński nazywało się uroczo „centralizmem demokratycznym”. Ja myślę, że pan Gosiewski powinien zaproponować uzupełnienie statutu PiS o paragraf 22, który głosiłby, że „Pytania na walnym zjeździe partii mogą zadawać tylko ci delegaci, którzy nigdy nie zadają pytań” i wtedy może nawet by nikt nie odszedł. Jest jeszcze jeden sposób na swobodę dyskusji w PiS – japoński : podobno w okresie rewolucji Meiji w II połowie XIX w. gdy w Japonii powstawały zalążki parlamentu, rząd japoński opracował skuteczną metodę przekonywania opozycji do projektów. Otóż w przypadku kontrowersji w jakiejś sprawie premier stwierdzał: „Ci deputowani, którzy popierają stanowisko rządu – zechcą przejść na prawą stronę izby , a ci, którzy nie zgadzają się z rządem, niech będą tacy uprzejmi i popełnią seppuku na znak sprzeciwu….” w ten sposób bez wielkich dyskusji Japonia stała się mocarstwem globalnym….. 

 
**** [wtrącenie 4:  Tak naprawdę bowiem nie mamy żadnych problemów, poza …komunistami z PiS. Teza okraszona naprawdę niezłymi anegdotami 

No ale dość nabijania się z PiS-u, bo zaraz usłyszę, że w PO jest też zamordyzm i np. bardzo popularny Zdrojewski, który szykował się na ministra obrony ,dostał prztyczka w nos i został ministrem kultury. Moim zdaniem to prawda – Tusk jest jak król, może i słucha doradców i nikogo z partii nie wyrzuca za dyskutowanie, ale przypuszczam że rządzi dość apodyktycznie
 

***** [wtrącenie 5: Ale nic to, na szczęście mamy też … monarchistów premiera MacTuska ;)]
  

Ale jest wielka różnica między Tuskiem a Kaczyńskim. Tusk poprowadził PO do zwycięstwa i jest jego ojcem.
Kaczynski, dziś dla PiS-u jest ojcem klęski i dlatego, tylko dlatego, nie miał moralnego prawa wywalać z partii oddanych mu ludzi, którzy ośmielili się coś tam skrytykować. No ale to nie mój problem na szczęście. PiS jako taki niczym mnie już chyba nie zadziwi.

 
****** [wtrącenie 6: Bo „wielka różnica” polega na tym, że premier MacTusk po 2005 roku postąpił moralnie wprowadzając zamordyzm (np. eliminując Jasia Fasolę przepraszam Rokitę), aby ocalić dla nas obecną przewodnią siłę narodu – nowożytnych monarchistów.  A ten terrorysta Kaczyński postąpił niemoralnie w 2007 r. – eliminując „oddanych mu ludzi”, za próbę krytyki Jasne? Dla mnie nie, ale no cóż jestem tylko głupim oszołomem]  

Bardziej interesują mnie jego wyborcy i zwolennicy, dlatego zadając pytanie „nie na temat” usiłuję dowiedzieć się – jak człowiek myślący – czyli Pan, może popierać partię p. Putry (cały czas czekamy na ustalenia śledztwa w sprawie oczyszczalni ścieków w Hryniewiczach), p. Gosiewskiego, p. Piechy, p. Lipca, p. Dąbrowskiego, p. Kaczmarka, p. Netzla, no nie chce mi się wymieniać wszystkich ludzi i kompromitujących faktów z ich działalności. 

 
***** [wtrącenie 7:  No i Sawickiej … (a przepraszam ona była nic nie znaczącym politykiem innej partii), Gronkiewicz – Waltz (a przepraszam ona jest tylko nieco nieudolna, a jej biuro prasowe po zaprowadzeniu wszelkiej szczęśliwości w stolicy tropi kaczystów w Internecie i popiera budowę stadionu). Przyznaję się naprawdę nie wiem, dlaczego jeszcze nie popieram ugrupowania, z którym są związani równie kompetentni politycy …]   

To tak naprawdę się dla Pana nie liczy?
 Zadaję sobie pytanie, czy popiera Pan PiS zagryzając zęby czy też bez zastanowienia „z pieśnią na ustach” ? Czasem odnoszę wrażenie, że nic Pana nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe (cytat z klasyka PiS-u) i wtedy myślę sobie: „daj człowiekowi spokój, pisze se bloga, walczy jak umie najlepiej, a ty mu kamyki do ogródka wrzucasz , temat zmieniasz, pytania zadajesz i jak pijany płotu trzymasz się założenia przeciwstawnego do Kartezjusza- „że skoro ktoś tam po drugiej stronie komputera JEST to MYŚLI….. i zachodzę w głowę – patrzy na to samo a widzi co innego…”  

***** [wtrącenie 8:  Niech się Pan nie martwi Panie Marcinie, zawsze i wszędzie, nawet, gdy mówi Pan: rzeczy wewnętrznie sprzeczne, spłyca bardzo złożone problemy społeczne, udaje infantylnego co nie potrafi zrozumieć ich istoty, ale czyta przynajmniej kilka tygodników. Ma Pan zawsze ma rację …Cieszy mnie to wielce, jako małego i przygłupiego oszołoma, co myśli, że myśli i nie wiedzieć czemu ironizując zwraca uwagę, że „genialne pomysły to tylko frazesy”, a argumentacja nijak nie zamyka się w sensowną całość. No cóż – Naprawdę przepraszam]
  

I ostatnia refleksja : Wie Pan jak jest różnica między mną i Panem ? Pan musi, podkreślam MUSI lubić Jarosława Kaczyńskiego, a ja nie muszę lubić nikogo w polityce, w tym pana Tuska. Mam tez ten luksus, że nie muszę głosować na PO, a Pan musi (imperatyw kategoryczny) głosować na PiS….

Postrzegam Pana jako człowieka uwięzionego w swym przywiązaniu do PiS-u i zadając moje pytanie liczyłem na zwykłą, szczerą odpowiedź – co Pana przy nich trzyma ?
Teraz zrozumiałem, że być może takie pytania źle wpisują się w poetykę blogu nastawionego na swoiście rozumianą satyrę, czy paszkwil polityczny (bez żadnej złej intencji -paszkwil, to taki sam gatunek jak kazdy inny).
Generalnie nie znajduję przyjemności w szermierce słownej dla samej szermierki i szczerze mówiąc nie muszę się męczyć by bronić racji PO, mają władzę – hic Rhodus – hic salta – niech pokażą co potrafią, a wyborcy ocenią.
Więc jeśli moje pytania są według Panią niegodne odpowiedzi, niech Pan to śmiało napisze.
Pozdrawiam
 

********* [wtrącenie 9:   Stanowczo protestuję, To było świetne pytanie i w dobrym miejscu postawione. Ja tylko spokojnie przyjmowałem bardzo rozbudowane wywody. Miałem przy tym nadzieję, że dyskusja o służbie zdrowia będzie dotyczyła konkretów nie haseł … i nie skończy się równie beznadziejną puentą, jak powyżej.
Pana nie interesują problemy społeczne, a zresztą, gdyby nawet interesowały, to przecież i tak nie warto o nich rozmawiać z oszołomem sympatyzującym z PiS. Przecież tylko humor i dobre samopoczucie zepsuje, a do tego liberalizm opluje…
 A szkoda bo jakoś zapachniało ojcostwem „duchowym” jednego maniakalnego serwisu, z którego lubię się naigrywać ;)]
  

—— Głos 10 (po wpisie) mgr-kaczysta  w dniu 16.12 (niedziela  - ok. 14) – podsumował, „zakończenie dyskusji o służbie zdrowia”, słowami: 

Owszem jest między nami różnica:
Ja być może ironizuję, Pan zaś drogi Marcinie – wcześniej czy później „musi” pokonać rozmówcę tezą, iż nie ma racji

bo to forma, nie treść nas wyzwoli

Gdzie podziała się służba zdrowia?
Gdzie doszliśmy? Do tego, że jestem oszołomem?
Bo PO być może nie jest dobra, ale przynajmniej w dobrej formie?
 
Być może poetyka tego bloga, to paszkwil, ale to trudny gatunek literacki, w którym wbrew pozorom treść jest istotna … 

 I chyba tym przede wszystkim się różnimy…
Niech Pan drogi Panie Marcinie założy, iż nie ma ani PiS, ani PO
… i co wtedy zostanie?…
Tylko służba zdrowia, o której zaczął Pan odbiegać kilka wpisów temu, aby obecnie zarzucić zupełnie …
Ja zwracam uwagę na treść i przedmiot, a Pan? ;)”  
 

Aha … przepraszam za literówki… Pragnę wyjaśnić, że są one skutkiem tego, że mam w związku z licznymi obowiązkami zawodowymi (ktoś musi pracować na cud gospodarczy ;) – nie mam specjalnie czasu na kilkudniowe przemyślenie wpisu … Wszelkie potknięcia stylistyczne są zatem czysto przypadkowe i wynikają z braku czasu.  

I na koniec jeszcze jedna uwaga … ;)
Otóż drogi Panie Marcinie, ja podobnie jak Pan (co być może spotka się z odzewem ;) … także nie muszę wielbić Jarosława Kaczyńskiego, a także podobnie jak Pan … nie muszę wielbić słońca północnych Karpat premiera MacTuska … co nie musi mieć bynajmniej wpływu na nasze sympatie czy też wybory polityczne
Pańska ostatnia próba zakończenia dyskusji wprawiła mnie wręcz w zakłopotanie – w związku z gwałtownym obniżeniem poziomu dyskusji …
Ostatni komentarz zaprawdę nie poraża finezją … gdybyśmy się cofnęli w czasie … mógłby świetnie brzmieć nawet w ustach członka PZPR … , gdyż jego przekaz odpowiada stwierdzeniu: 
 
Ja nie muszę wielbić Partii i pierwszego sekretarza MacTuska, ale oni kształtują pluralizm poprawny co do formy… Wy natomiast musicie wielbić tego przygłupiego elektryka, co nawet nie potrafi mówić literacką polszczyzną …
Świetne, naprawdę świetne … 
 
Drogi Panie Marcinie, z wiekiem uczymy się jednego szacunku do rozmówcy i tego, że każdy ma prawo do własnych poglądów … nawet jeżeli w naszej ocenie nie ma racji.
To podstawowe założenia wyjściowe dla każdej rzeczowej dyskusji.
Tak naprawdę różni nas tylko to, że – Pan chciał tę dyskusję wygrać za wszelką cenę ( takie założenie „niszczy” każdą ciekawą dyskusję ;), mnie zaś naprawdę na tym nie zależy… 
 
Nie będę jednak pomijał milczeniem „klasycznych” sztuczek (zmiana tematu, pominięcie wątku, przypisanie nie wypowiedzianych argumentów)- typowych dla wykształcenia zawodowego, którym jak przypuszczam obaj się legitymujemy … ;) 
 
Od kilku wątków – po prostu Pan Panie Marcinie „zarzynał” dyskusję dotyczącą służby zdrowia … kierując ją na tory sympatii politycznych … wpisując się w retorykę, opisaną na wstępie tego bloga, aby ostatecznie stwierdzić w sposób pośredni:

„Nie rozmawiajmy o konkretach, Pan ze względu na sympatie polityczne … nie jest dla mnie partnerem do rozmowy”.
..  

No cóż, przykro mi, ja mogę żyć z plakietką oszołoma … skoro Pan aż tak bardzo potrzebuje przylepionej na czoło plakietki – myślącego i mającego jedynie słuszne poglądy …
Proszę uprzejmie, to się nazywa wolność przekonań – albo umiemy z nią żyć, albo nie … Mnie ten element ustroju odpowiada najbardziej ;)
 

Tytułem osobistego komentarza:
Liczę drogi Panie Marcinie, że dotarł pan do tego miejsca, bo to oznacza, że zapoznał się  i zrozumiał (być może) podstawowe braki argumentacji i znaczne potknięcia, do momentu, gdy rozmawialiśmy o służbie zdrowia – starałem się, aby uwagi były rzeczowe. Potem było to już nie możliwe.  
Na koniec sprawa, która Pana najbardziej nurtuje.
Nie odczuwam „imperatywu miłości do PiS czy też Jarosława K.” Jestem przywiązany tylko do: (i) wolności wyboru – dowolnego; (ii) niechęci do kretyńskich, acz poprawnych co do tzw. formy haseł, które nijak się mają do rzeczywistości społecznej (zwłaszcza, gdy osoby je głoszące mandat do sprawowania władzy uzasadniają „prawidłowością formy”!!).
Dlatego z pewnością nie będzie to jedynie słuszne plemię Premiera MacTuska.
Na razie w imię równowagi będę popierał PiS (który nawet Matka_Kurka określił mianem „pożytecznego psa ogrodnika”).
W imię czego?
To oczywiste, bo mam takie widzimisię, a także dobra kraju w którym żyje (władza absolutna każdemu szkodzi najbardziej, nawet Premier Mactusk dziwnie chudnie, w marszu od sukcesu do sukcesu … przy budowie drugiej Irlandii ;)
 

A nazwa bloga?
Może to tylko prowokacja, dla szczególnie płytkich pseudo-intelektualistów, przeświadczonych o własnej nieomylności po lekturze kilku tygodników.
Mam nadzieję, że nie odebrał Pan tego jako zarzuty ad personam Panie Marcinie, nie takie były moje intencje…
Przecież nie znam Kartezjusza, a zatem nie myślę ;)

 

Premier MacTusk, jak doniósł w sobotę 1.12 jeden z portali udzielił wspaniałego wywiadu dla „Financial Times”, w słowach następujących:

—„- Uważam, że wkraczamy obecnie w TRZECI ETAP GOSPODARCZEJ WOLNOŚCI W POLSCE, ETAP GOSPODARCZEGO LIBERALIZMU. Widzę, jak na początku lat 90. nie w pełni rozumieliśmy wagę instytucji oraz otoczenia prawnego i moralnego jako kluczowych filarów osobistej i gospodarczej wolności – powiedział Donald Tusk w wywiadzie dla „Financial Times”

Tusk podkreślił, że OD LAT 90. W WIELU MIEJSCACH DAŁ SIE ZAUWAŻYĆ POWOLNY POWRÓT DO SOCJALIZMU, ROZROSTU REGULACJI I NIEEFEKTYWNYCH INSTYTUCJI.

- W OSTATNICH LATACH ZAATAKOWAŁ NAS TAKŻE RAK KORUPCJI – powiedział premier – Brak zaufania do mechanizmów rynkowych, zbyt duża rola państwa w gospodarce i rosnąca liczba przepisów sprawiły, że trudno było powrócić na ścieżkę wzrostu gospodarczego.

Tusk sprecyzował, co rozumie przez „TRZECIĄ FAZĘ LIBERALIZMU GOSPODARCZEGO”:
- Mam na myśli PRZEBUDZENIE, ZWŁASZCZA WŚRÓD MŁODYCH LUDZI, wolności gospodarczej. LIBERALNE POGLĄDY GOSPODARCZE BYŁY W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI INTELEKTUALNĄ WŁASNOŚCIĄ WĄSKIEJ ELITY, potem NOWEJ KLASY POLSKICH PRZEDSIĘBIORCÓW I MENEDŻERÓW, a W OSTATNICH MIESIĄCACH STAŁY SIĘ CODZIENNYM DOŚWIADCZENIEM DLA MILIONÓW POLAKÓW, którzy poznali warunki pracy i życia w liberalnych gospodarkach zachodniej Europy, głównie Wielkiej Brytanii i Irlandii. To jeden z głównych powodów, dla których niedawny zwrot polityczny był możliwy. NASTĄPIŁ WZROST ZAUFANIA DO PARTII POLITYCZNEJ, KTÓRE NIE KRYJE SIĘ ZE SWOJĄ DETERMINACJA W DĄŻENIU DO WOLNEJ GOSPODARKI KOSZTEM ETATYZMU. Ta trzecia faza ma szansę fundamentalnie odmienić polskie poglądy. Jestem przekonany, że bez obywatelskiej zgody na gospodarcze wolności i prywatną własność, żaden rząd nie mógłby z powodzeniem wzmacniać wolnorynkowej gospodarki – mówił premier w rozmowie z „FT”.”—

TYTUŁEM KOMENTARZA:
Nie wiem wprawdzie, gdzie był pierwszy i drugi etap „wolności gospodarczej”. Chyba, że wracamy do „drugiego etapu reformy”, którego dotyczyło referendum – kiedyś jeszcze przed okrągłym stołem…

Nasz Premier MacTusk w sumie to jednak geniusz, bo jak nikt jak on nie potrafiłby poinformować świata, że:
KRAJ NAD WISŁĄ TO TAKIE ZADUPIE EUROPY, W KTÓRYM POMIMO UPŁYWU 17 LAT TRWA SOCJALIZM. Ale (zachowajmy spokój) od kilku miesięcy „podpatrujemy” na Wyspach Brytyjskich na czym polega liberalizm, i zapewne niebawem zbudujemy także u nas kapitalizm.
Premier z przykrością musiał przyznać, że kraj nad Wisłą nieszczęśliwie w ostatnich latach (zapewne dwóch) miał pewne problemu z korupcją … wiadomo ledwo co z trudem pokonaliśmy ugrupowanie prawie faszystowskie …
ale teraz wszystkie problemy napewno znikną ;)

Premier MacTusk to ma gadane, tylko czy świat właściwie zrozumie jego geniusz, skoro na początku tygodnia nawet Francuzi mieli z tym problemy (por. wpis nr 48)…

Bądźmy dobrej myśli, będzie jeszcze śmieszniej ;)

W sumie szkoda, że nie jestem Premierem i nie mogę opowiadać takich andronów… skoro, jak poinformował dziś HGW-Watch niniejszy blog został wymieniony przez Dziennik Polska w artykule „Platforma na celowniku blogerów”.
Jednym słowem ten kawałem wirtualnej przestrzeni został napiętnowany, jako jeden z dziesięciu klinicznych przypadków … aktywności obywatelskiej (o której Premier MacTusk już zapomniał wspomnieć) ;))))

Swoją drogą czy prasa nie ma nic ciekawego do roboty niż ze zdziwieniem stwierdzać, że niektórzy są sceptyczni wobec PO-rzeczywistości. Nic nie rozumiem – sezon ogórkowy, w końcu roku kalendarzowego?

Jeden z portali internetowych doniósł w dniu 1.12., że Premier MacTusk przed niedzielną mszą wezwał do po raz kolejny do miłości bliźniego, czyniąc to w słowach następujących:

„Premier Donald Tusk powiedział, że zależy mu na spotkaniu z prezydentem Lechem Kaczyńskim i oczekuje na wyznaczenie terminu rozmowy. Pan prezydent wyznaczy termin i ja się zjawię – zaznaczył szef rządu.
Pan prezydent jest głową państwa. Wie, że zależy mi na spotkaniu – powiedział Donald Tusk. Dodał, że liczy, iż dojdzie do niego szybko. Zapewniał również, że chciałby stworzyć prezydentowi jak najlepsze warunki do współpracy.
ŻEBY NIE BYŁO TYCH NIEPOTRZEBNYCH GESTÓW, TAKICH NIEPRZYCHYLNYCH WOBEC SIEBIE. Chciałbym bardzo jednoznacznie uszanować konstytucyjne prawa i kompetencje prezydenta. Nie wyobrażam sobie prowadzenia polityki zagranicznej i obronnej bez kooperacji z panem prezydentem, ale OCZEKUJĘ TEGO SAMEGO OD PREZYDENTA – zaznaczał.”

TYTUŁEM KOMENTARZA:
Po koniec tygodnia pełnego sukcesów. Po raz kolejny Premier MacTusk apeluje do Prezydenta, aby nie zaniedbywały swych obowiązków i w końcu przestał „atakować jego rząd fachowców”. W duchu miłości podkreśla, że OCZEKUJE TEGO SAMEGO OD PREZYDENTA…
Super … tylko czego oczekuje? Tego, że następnym razem Prezydent złoży oświadczenie o wymiarze międzynarodowym i zapomni go o tym poinformować, przed zwołaniem konferencji prasowej.
Lechu … prosimy zrób nam tę przysługę – w końcu tak zarobieni jesteśmy, bo rządzić musimy. A tak zrobi się raban, prasa się zajmie twoim niestosownych zachowaniem i mamy z tydzień laby … Zlituj się, bo już jesteśmy zmęczeni tym rządzeniem. ;)


  • RSS